,
poniedziałek, 28 maja 2012
32. Przestałam
Przestałam otwierać drzwi listonoszowi. Przychodzi zawsze wtedy, kiedy chodzę po domu w przydużej męskiej koszulce, jęczę, że skończyło się cappuccino i otwieram lodówkę, zastanawiając się, co zjeść na śniadanie. Przestałam też reżyserować sobie życie i ufać mężczyznom (ale tu już, oczywiście, generalizuję i uogólniam). Robi się niebezpiecznie, bo mój mózg zaczynają zamieszkiwać feministyczne gadki, więc byłoby dobrze, gdyby w wannie zamieszkał jakiś pająk, albo trzeba byłoby otworzyć słoik z oliwkami. Mam wrażenie, że wtedy wszystko wróciłoby na swoje miejsce. Codziennie rano przeszukuję internet z nadzieją, że znajdę sobie na te wakacje jakąś pracę. Jeśli w przeciągu półtora tygodnia rozesłałam tylko trzy razy CV, to czy to oznacza, że jestem wybredna? Nie! Początkowo tak sądziłam, ale okazuje się, że jednak nie. To tylko świat potrzebuje programistów java, baz danych, operatorów wózków widłowych i spawaczy. Niestety - ogólniak tego nie uczy. Nie mogę się nawet porządnie wyspać. Każdego ranka budzę się przed ósmą, no i jeszcze ten listonosz. To może być śmieszne, ale ostatnio zauważyłam, że moje wahające się nastroje jest w stanie uspokoić tylko teatr. Biegam tam więc nałogowo, ktoś byłby w stanie pomyśleć, że szykuję jakiś zamach, chcę porwać aktora, albo coś w ten deseń, dlatego jestem tam tak często - strategię trzeba przecież jakoś opracować. Nie wiem, czy to kwalifikuje się już pod leczenie, ale mnie po prostu uspokaja zapach tego miejsca i miękkość foteli. Poza tym, stopniowe wchodzenie naziemnej telewizji cyfrowej serwuje mi coraz to nowe, ciekawsze kanały w tv. Ostatnie odkrycie - POLO TV. Coś takiego jak disco polo mogło powstać chyba tylko w Polsce. W każdym razie poziom tamtejszych hitów mógłby spokojnie konkurować z Eurowizją. Tyle w temacie.
poniedziałek, 21 maja 2012
31. Papieros
Bycie papierosem chyba jednak może być przyjemne. Przysięgam sobie, że przestaję reżyserować sobie życie.
czwartek, 17 maja 2012
30. Rachunki (nie tylko sumienia)
To przykre, kiedy po dziewiętnastu latach życia, człowiek dowiaduje się od najbliższej osoby, że jest wyrachowany.
Na nieszczęście foobar wylosował "Zabraknie Ci psa". Nigdy bym nie przypuszczała, że przyjdzie taki czas, kiedy pomyślę, że to piosenka o mnie. Nie w roli tytułowego psa, ale w roli tej, która doczeka się takiego dnia, że jej go zabraknie. Więc może jednak jest coś w tym wyrachowaniu. Szkoda.
Dzisiaj zgadzam się na wszystko:
Dawno tego nie mówiłam/pisałam, ale w końcu musiał przyjść ten dzień, żeby powiedzieć, że poezja musi podnosić z kolan.
Na nieszczęście foobar wylosował "Zabraknie Ci psa". Nigdy bym nie przypuszczała, że przyjdzie taki czas, kiedy pomyślę, że to piosenka o mnie. Nie w roli tytułowego psa, ale w roli tej, która doczeka się takiego dnia, że jej go zabraknie. Więc może jednak jest coś w tym wyrachowaniu. Szkoda.
Dzisiaj zgadzam się na wszystko:
wtorek, 17 kwietnia 2012
29. Wszyscy
Wszyscy na około są tacy alternatywni, że poziom mojej normalności wydaje mi się być wręcz hipsterski, trololo. Radość wzrasta potrójnie, kiedy myślę, że już nigdy nie napiszę w tej szkole żadnej pracy klasowej, nauczycielka nosząca paski w talii, którą zgubiła 20 lat temu, nie powie mi, że "ty chyba jesteś niepoważna, to na pewno było w gimnazjum!", a w maju (matury to tylko drobniutki szczególik) rozpoczną się moje pięciomiesięczne wakacje, które z tego miejsca serdecznie pozdrawiam.
sobota, 24 marca 2012
28. Starocie, boisko i trzepak
-A gdzie dokładnie jesteście? Bo ja już nie pamiętam, jak się tamtędy chodzi!
-Spokojnie, ja też nie pamiętałam, ale jak wejdziesz, to już będziesz wiedziała, którędy iść.
Po sześciu latach wróciłyśmy na stare śmieci. Ola odprowadzała swojego siostrzeńca na zajęcia karate do "naszej" podstawówki i przez godzinę siedziałyśmy na czerwono-żółtych ławeczkach na boisku, wspominając, jak na wfie nauczyciele robili nam dżunglę (tor przeszkód na terenie całej sali, z tunelami, linami do skakania, skrzyniami, kozłami i materacami), jak nasz nauczyciel muzyki, dziś już dyrektor tej szkoły, puszczał na lekcjach Bacha i siedział przy biurku z głową odchyloną do tyłu i zamkniętymi oczami, a my przesyłaliśmy sobie liściki z ławki do ławki. Albo jak w każdy poniedziałek rano wszystkie dziewczyny siedziały pod salą i opowiadały sobie o ostatnim odcinku Magdy M., albo jakie fatalne były suszarki na basenie, albo, że nigdy nie mogłyśmy przeskoczyć przez skrzynię, albo to, jak wszystkie dziewczyny kochały się w Filipie z klasy sportowej. Takich "albo to, albo tamto" mogłoby być jeszcze więcej, ale najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że wczoraj był piątek, godzina 17:00, a boisko było całkowicie puste. Nikt nie grał "w nogę", nikt nie rzucał do kosza, nie było żadnego berka i skakanki. Niedługo nawet przestaną stawiać trzepaki na osiedlach.
-Spokojnie, ja też nie pamiętałam, ale jak wejdziesz, to już będziesz wiedziała, którędy iść.
Po sześciu latach wróciłyśmy na stare śmieci. Ola odprowadzała swojego siostrzeńca na zajęcia karate do "naszej" podstawówki i przez godzinę siedziałyśmy na czerwono-żółtych ławeczkach na boisku, wspominając, jak na wfie nauczyciele robili nam dżunglę (tor przeszkód na terenie całej sali, z tunelami, linami do skakania, skrzyniami, kozłami i materacami), jak nasz nauczyciel muzyki, dziś już dyrektor tej szkoły, puszczał na lekcjach Bacha i siedział przy biurku z głową odchyloną do tyłu i zamkniętymi oczami, a my przesyłaliśmy sobie liściki z ławki do ławki. Albo jak w każdy poniedziałek rano wszystkie dziewczyny siedziały pod salą i opowiadały sobie o ostatnim odcinku Magdy M., albo jakie fatalne były suszarki na basenie, albo, że nigdy nie mogłyśmy przeskoczyć przez skrzynię, albo to, jak wszystkie dziewczyny kochały się w Filipie z klasy sportowej. Takich "albo to, albo tamto" mogłoby być jeszcze więcej, ale najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że wczoraj był piątek, godzina 17:00, a boisko było całkowicie puste. Nikt nie grał "w nogę", nikt nie rzucał do kosza, nie było żadnego berka i skakanki. Niedługo nawet przestaną stawiać trzepaki na osiedlach.
poniedziałek, 19 marca 2012
27. Mam
Mam nadzieję, że to będzie jakaś wskazówka, żeby w przyszłości nie łączyć pracy z życiem osobistym. A dziś, niech za karę cappuccino parzy mnie w język.
sobota, 17 marca 2012
26. Dzieje
Dzieje się dużo i dzieje się dobrze. Tak sobie myślę, że generalnie (nadużywam "generalnie", ostatnio zauważyłam) nie chcę ani więcej, ani mniej niż mam teraz. Po co być tak cholernie zachłannym, skoro gdy obudziłam się dziś o czwartej nad ranem lekko skacowana, to pomyślałam, że kocham cię, życie. Uparcie, nie-skrycie i nad życie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)